UE - Ukraina a sprawa polska

Można śmiało stwierdzić, że Ukraina nigdy nie stanie się częścią UE.

Unia Europejska podjęła decyzję o przyznaniu Ukrainie statusu kandydata na członka UE. Trzeba było poważnego wysiłku, aby wszystkie 27 krajów zgodziło się na to, chociaż jasne jest, że kandydatura nie gwarantuje późniejszego wejścia do Unii Europejskiej. Wystarczy spojrzeć na prawie ćwierćwieczny przykład Turcji. Co więcej, można śmiało stwierdzić, że Ukraina nigdy nie stanie się częścią UE bo bardzo możliwe, że sama UE zakończy swoje istnienie, przynajmniej w takiej formie jaką znamy. Do niedawna było to jasne nawet dla większości europejskich elit.
Unię czeka wybór - albo ucieczka do przodu czyli państwo federacyjne a wtedy należy się pogodzić z ostateczną likwidacją państw narodowych w tym, oczywiście, w pierwszej kolejności Polski. 
Albo kryzys systemowy spowoduje całkowitą dezintegrację unijnych struktur. Tertium non datum. Nerwowy stan zawieszenia nie może trwać wiecznie.
Polska, mimo, że werbalnie walczy z pierwszą opcją to de facto godzi się na wszystkie "dyrektywy" i dyktat Berlina i Paryża prowadzący do realizacji tej opcji. Pan premier Morawiecki podpisuje wszystko co mu podsuną i jeszcze trąbi na cztery strony świata o "sukcesie".

Dyrygenci UE udają, że trzeba politycznie i moralnie wspierać „bohaterską Ukrainę przeciwstawiającą się rosyjskiej agresji”, a przyznanie statusu kandydata (nawet z dużymi zastrzeżeniami, że droga do UE potrwa dziesięciolecia) będzie słusznym gestem. I sygnał dla Moskwy: to potencjalnie nasze terytorium, wycofaj się z niego, kładziemy na nim swoją łapę. Ale właśnie to jest głównym powodem wszystkiego złego, co dzieje się na Ukrainie – roszczenia Europy i Zachodu do cudzych ziem.

Chociaż Władimir Putin ostatnio na forum petersburskim mówił bardziej niż zdystansowany o przyznaniu Ukrainie statusu kandydata – mówiąc, że to nie sprawa Rosji, bo to nie jest blok wojskowy – jasne jest, że Rosji daleko do obojętności wobec europejskich roszczeń. 
Co więcej, przygotowania do podpisania umowy stowarzyszeniowej między UE a Ukrainą stały się ostatnią kroplą, która przelała czarę ukraińskiego balansowania między Europą a Rosją. Jesienią 2013 roku Putin musiał przekonać Janukowycza do odroczenia podpisania stowarzyszenia i wszystko się zaczęło: Majdan, przewrót, Krym i Donbas. Nawiasem mówiąc, umowa stowarzyszeniowa została podpisana przez nowy rząd w marcu 2014 r. (część gospodarcza - w czerwcu), czyli spieszyli się z określeniem „europejskiego wyboru”.

Jednocześnie nikt nie chciał przyjąć Ukrainy do UE – i wcale nie dlatego, że nie była gotowa przez taki czy inny wskaźnik. Głównym powodem było i pozostaje jedno: legalny drenaż gospodarczy Ukrainy.
Podobną ścieżkę przeszła Polska, która w umowie stowarzyszeniowej podpisanej w 1991 praktycznie zrzekła się swojej suwerenności gospodarczej. Żeby sprostać "europejskim standardom" umożliwiono grabież i likwidację całych gałęzi gospodarki wpędzając Polaków w biedę i zmuszając ich do ucieczki za chlebem. Unia miała w Polsce wszelkie prawa a żadnych obowiązków. To samo czekało Ukrainę w umowie, której podpisanie Janukowycz w ostatniej chwili zawiesił. I to był ostateczny sygnał do uruchomienia planu B czyli Majdanu zwanego także "Rewolucją Godności".
Jaki poziom "godności" osiągnęła Ukraina to najlepiej pokazują statystyki, które wskazują niezbicie, że Ukraina stała się największym dziadem Europy. Jeśli dodamy do tego gwałtowny rozwój banderowskiego nacjonalizmu to otrzymujemy wybuchową mieszankę. 

Europa rozumie, że Ukraina należy do kogoś innego. Obca cywilizacja, obca przestrzeń geopolityczna i to nie tylko obca, ale część obcej. Czyli oczywiście Europa nie miałaby nic przeciwko włączeniu w swoją strefę wpływów (nie w skład - to kwestia odległej przyszłości) części rosyjskiego świata, ale nie kosztem zerwania z Rosją. 
Co zmieniło się w ciągu ostatnich czterech miesięcy, które minęły od rozpoczęcia specjalnej operacji wojskowej?

Opór obecnego państwa ukraińskiego zaostrzył apetyt i nadzieje na pokonanie Rosji ale jest to zwykłe myślenie życzeniowe, czysto propagandowe więc nierealne. Europa w swojej ignorancji wierzy w swoją zdolność nie tylko do zachowania Ukrainy w jej obecnym kształcie, ale także do oderwania jej na zawsze od Rosji, do przesunięcia granic Europy i rosyjskiego świata. Można jeszcze zrozumieć, kiedy marzą o tym Polacy ze swoim wiecznym kompleksem wyższości nad swoim słowiańskim krewnym, ale jak mogą to robić Europejczycy z Zachodu, Niemcy i Francuzi, którzy wielokrotnie przekonywali się o daremności prób przesunięcia granicy Europy wschód?

Wszystkie te pytania miałyby fundamentalne znaczenie, gdyby był ktoś, kto mógłby je zadać i na nie odpowiedzieć. Kiedy po II wojnie światowej główne państwo kontynentu, Niemcy, utracili suwerenność geopolityczną i ideologiczną, Europa stała się zakładnikiem cudzych interesów – anglosaska kontrola nad nią zmieniła swoje formy i siłę, ale pozostała głównym czynnikiem determinującym jej przebieg. Zależność geopolityczna, militarna i ideologiczna — nie pozostawia Europie prawa do prawdziwie niezależnego wyboru.
Taka suwerenna Europa mogłaby mieć miejsce tylko w obecności niewrogich, a nawet lepszych (dla niej) dobrosąsiedzkich stosunków z Rosją, której nie można po prostu ignorować, a tym bardziej odizolować od Europy. Zrozumieli to wszyscy rozsądni stratedzy europejscy, nawet ci, którzy mieli do czynienia ze Związkiem Radzieckim, który na Zachodzie był reprezentowany jako potęga o hegemonicznych inklinacjach. Ale ZSRR przejął kontrolę nad Europą Wschodnią nie z powodu swoich komunistycznych celów, ale po odparciu śmiertelnego ataku „zjednoczonej Europy” prowadzonej wtedy przez Hitlera i przy pełnej akceptacji anglosaskich "sojuszników w Jałcie. 
Europejczycy muszą przestrzegać tylko jednego warunku - nie traktować upadku ZSRR jako zwycięstwa nad Rosją i nie próbować rewidować granic Europy i świata. Cały czas jest na to szansa ale tylko wtedy, gdyby Europa była niezależna. Niestety, kontrola atlantycka (nie tylko przez NATO, ale także przez proatlantyckie kadry w UE) okazuje się silniejsza niż poczucie pamięci narodowej i narodowe interesy Europejczyków.

W rezultacie UE została zmuszona do uznania swoich roszczeń wobec Ukrainy i przystąpienia do wojny z Rosją na jej terytorium. To zniszczyło stosunki europejsko-rosyjskie  i co za to dostanie Europa? Ukrainę czy jej żałosne resztki? Nie, Rosja na to nie pozwoli, bo doskonale rozumie, że UE i Ukraina stała się boiskiem dla anglosaskiego meczu z Moskwą.

I najważniejsze pytanie: dlaczego Europa miałaby rościć sobie prawa do Ukrainy, skoro praktycznie nie ma szans na jej zdobycie? Joe Biden powiedział, że „w pewnym momencie zmieni się to w grę oczekiwań – pod względem tego, co Rosjanie mogą znieść i co Europa będzie gotowa znieść”. Ale stawka jest zasadniczo inna. Rosja gra w swoją grę podczas gdy Europa gra w cudzą. Kto w tej sytuacji jest gotów znieść więcej, kto jest gotów iść do końca? Jeśli Europa nie chce lub nie może teraz uczciwie odpowiedzieć sobie na to pytanie, to po prostu nie ma o czym z nią rozmawiać.

Nas, oczywiście, powinien obchodzić wyłącznie interes Polski a jak widać jest to pojęcie obce naszym zarządzającym "elitom". Słowa wiceministra SZ - "jesteśmy sługami Ukrainy" w lapidarny i, co najgorsze, prawdziwy sposób pokazują obecną sytuację.
Można oczywiście krzyknąć gromko - "jeszcze Polska nie zginęła" i to jest prawda, jeszcze (z)dychamy, chociaż coraz ciężej. Jesteśmy jednak cały czas w tym samym miejscu na mapie. Co było kiedyś naszym przekleństwem może stać się naszym błogosławieństwem. Tylko jeden warunek - musimy zerwać się z anglosaskiej i europejskiej smyczy. Wzorów nie musimy szukać daleko, z Krakowa do Budapesztu jest tylko kilkaset kilometrów. 
To oczywiście wymaga rewolucyjnych działań czyli przede wszystkim rozmontowania całego tego PO-PiSu, który jak kamień młyński wisi nam u szyi. Cały system polityczny musi być odrzucony a upiór Magdalenki dobity osikowym kołkiem. Obecne "elity" nie są w stanie iść inną drogą niż ta wytyczona przez zagranicznych sponsorów.

Nic tak nie przemawia do człowieka jak głód i zimno a Rosja ma wszelkie środki i przede wszystkim czas, żeby nam to wszystkim zafundować. Tylko, że wtedy będziemy mogli winić wyłącznie siebie.

A Ukraina w końcu i tak się dogada z Rosją bo taka jest żelazna logika geopolityczna i żadne "wunderwaffe" z zachodu nie zmienią losów specjalnej operacji na Ukrainie. Oczywiście nie będzie już neonazistowskiej junty klauna Zełenskiego. Wszyscy ci, którzy dziś tak się lansują w jego "blasku" szybko będą chcieli zapomnieć, że taki pajac w ogóle istniał.

SpiritoLibero

Jarek Ruszkiewicz SL

Jarek Ruszkiewicz SL - Blog tylko dla nie wyszczepionych. Szczepany muszą składać podanie o przepustkę.

Podobał Ci się post? Wystaw ocenę!

4.79

liczba ocen: 19

  • Dobre opracowanie

    Do takiego modelu trzeba dążyć, ale...
    Ale - to eliminacja ekipy Zełeńskiego - wierchuszki żydowskiej opartej na banderonazizmie. W tym celu - Rosja powinna wygrać ten konflikt likwidując banderowskich nazistów i "trząsając" Ukrainę z obcych naleciałości - Donbas , Noworosja.
    Wtedy, po wewnętrznych rozrachunkach Ukraina będzie gotowa wejść w skład Trójmorza. W każdej innej opcji ZAWSZE pozostanie zarzewiem konfliktów na różnych płaszczyznach.

    • Dobre opracowanie#Krzysztof J. Wojtas

      Jest tylko jeden szkopuł, czy Ukraina przetrwa, aby dołączyć...

    • Dobre opracowanie#Krzysztof J. Wojtas

      Jakkolwiek nazwane Międzymorze czy Trójmorze obrócone plecami do Rosji będzie projektem na rzecz rozbijania świata słowiańskiego. Czy tym projektem będzie zarządzać nowa Chazaria, Anglosasi czy Frankosasi, to i tak będzie to ze szkodą dla wszystkich Słowian, a w szczególności ze szkodą dla Polski.

      Jeśli Polska ma korzystnie budować współdziałanie międzymorskich krajów, to musi to być działanie słowianocentryczne w zgodzie i porozumieniu z Rosją.

      Upadek Polski od czasu unii lubelskiej wiązał się z ustawieniem Polski przeciw jednoczeniu Rusi przez Moskwę. To było długie marnowanie polskich sił. Trzeba z tym skończyć, zakończyć osłabianie się wzajemne Słowian.

      Nie ma dla Polski realistycznej lepszej przyszłości jak przyjaźń z Rosją. Na dobry początek wystarczy dekolonizacja Polski oparta na neutralności życzliwej wobec Rosji. Potem tworzenie międzymorskiego obszaru neutralnych państw. A jak słowiańska współpraca pięknie zadziała, może będzie warto powołać nowe lepsze wersje RWPG i Układu Warszawskiego.

    • Dobre opracowanie#Krzysztof J. Wojtas

      KIEDY PADYSZACHOWI WIOZĄ ZBOŻE, TO KAPITAN STATKU NIE TROSZCZY SIĘ O WYGODY JAKIE MAJĄ MYSZY. Jaka Polska, jaka Ukraina - przecież w obu krajach rządzą ci sami bandyci. Demokracja ma się dobrze - większość zadowolona. Kowidowa hucpa pokazała, że ta większość to około 90% społeczeństwa to kompletni idioci. I dlatego rządzący bandyci też zadowoleni. Dyskutujemy o 10% niezadowolonych - to nie jest demokracja, a raczej totalitaryzm. Na totalitaryzm przyzwolenia nie ma. A dyskusja o Ukrainie - przecież ten projekt za miesiąc, pół roku będzie zamknięty - a Polska będzie krajem wieloetnicznym. I nikt nie będzie pytał o zgodę tych 10% myślących, bo przecież będzie 90% zadowolonych /idiotów/, a więc wszyscy zadowoleni.

  • @

    Według zasad SJP nie jest poprawnym używanie sformułowań typu: ..."Pan premier Morawiecki". Poprawnym jest zwrot: "premier Morawiecki" lub ewnetualnie grzecznościowo: "premier pan Morawiecki". Druga alternatywa też tylko w określonych okolicznościach. Do osób pełniących funkcje publiczne nie należy dodawać niczego, czego nie ma w przepisach prawa.
    ---------------
    Epatowanie ozdobnkami typu grzeczościowego, świadczyć może jedynie o niedostatkach samodzielności.

  • Póki co - światowy, czarci pomiot - odpalił

    zadymę na banderlandzie głównie po to - aby mu łatwiej było zlikwidować Białą Europę i równolegle Białą Amerykę.
    Wniosek?
    Powyższe się potwierdzi całkowicie - jeżeli czarci pomiot zacznie na jesień ponownie świrować ze świrusem i restrykcjami.

  • dałem 5* z czystej sympatii

    Ale. Tekst dobry, ale mam inne przemyślenia. Zgadzam się co do zasady aby roz...yć ten układ. Tylko tyle, że się nie da. Obserwuję ludzi wokół, znajomych, zamieszczam teksty na FB, każdy narzeka itp idt. I co ? I nic? nic się nie dzieje. Siekierę mam cały czas naostrzoną, dzisiaj szefowi w pracy powiedziałem, że czekam na hasło jedziemy na warszawę - bo siekiera czeka .. i nic.... kryzys rozpoczął się i czarci pomiot (#demonkracja - no mój ulubiony zwrot) robi dalej swoje, a my NIC ! W rodzinie już się przestałem pierdo...ć i mówię im, że gadam o tym od 8 LAT !!! odkąd się zorientowałem o co w tym wszystkim chodzi (a i tak gówno wiem) i NIC. Nie ma protestów - bo kto miałby je organizować ? Garstka górników? Kilku stoczniowców co się jeszcze w spółkach ostali ? Lekarze ? - buahaha. Może elita intelektualna na uczelniach ? - wolne żarty (U im. Adama Mickiewicza co jakąś uchwałę zdiełali na temat równości). No kto ?
    Co raz częściej myślę że będą to nasze żony, które wypier....lą chłopów z chałup każąc im walczyć za dzieci, rodzinę za chlebem, węglem, za dostępnością do służby zdrowia itp !!! Bo chyba z tego dobrobytu chłopom w tym kraju jajca powycinali. Ja od 2 lat nie sypiam po nocach bo wiem że będzie coraz gorzej.... a wrzesień za pasem i kolejne obostrzenia czekają w kolejce .... no i tyle w temacie

  • Żart na ten temat!

    Ukraina przystąpiła do UE. Dwaj ojcowie chrzestni Ukraińców siedzą i piją. Pyta się: - dobrze co? Drugi odpowiada: -Tak, ta UE to śmieci - jestem bez pracy, moja żona myje podłogi we Włoszech, mój syn ożenił się z Niemcem, moja córka jest prostytutką we Francji ! A Moskale za wszystko są winni! Powiedzieli nam: „nie wstępuj do UE, nie wstępuj do UE!”

  • Artykuł z defence 24 o sytuacji na Ukrainie.

    Chyba najlepszym podsumowaniem jest komentarz pod samym artykułem:
    „Widzę , że zmienia się narracja medialna. Kończy się propaganda sukcesu a zaczyna realne przedstawianie sytuacji na Ukrainie”.
    https://defence24.pl/geopolityka/120-dni-wojny-rosji-nie-wolno-lekcewazyc-3-punkty The Game Is Over….
    https://t.me/boris_rozhin/54992

  • Celem zydostwa jest likwidacja bialego czlowieka

    Ktory ich ponoc przesladuje od generacji. O tym ucza rabini, a wiec ten wasz Premier to realizuje